• Wpisów: 190
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 15:33
  • Licznik odwiedzin: 42 769 / 2596 dni
 
narkotyzuje
 
narkotyzuje: Trwam,
a moje ciało powyginane materią
rozpada się w  pył i zanieczyszcza powietrze
mentalnym rozkładem.

Nigdy nie odważyłam się prawdziwie zaistnieć.
Wyimaginowane tchnienie okryte skorą,
ręce postrzępione wyobraźnią.
Mizerna część człowieka,
a może strzępy istnienia
zakopane pod warstwą popiołu.
Uśpione w ludzkiej klatce czasu.

Nie można mnie dotknąć,
Bo kruszę się nienawiścią
Do każdej szramy,
Każdego zabliźnionego krzykiem fragmentu układanki,
pozostawionej niekompletną i poszarpaną
przez czucie czegokolwiek,
prócz bólu rąk własnych
prócz ciężaru powietrza
pod stopami.

Zbudowałam wokół gruby mur i pancerz
z własnej krwi i kości.

Odpływam w wzwyż od chodnika
i daję się rozdeptywać chmurom.

Ostudzona objęciami wiatru,
nieokrzesanego formą tancerza przestworzy,
Ostrym jak nóż podmuchem kaleczy mi twarz.
Z kartonowych ścian czaszki
wybija zarodki rozumu,
pozbawia punktu przyczepu.

Wyparłam się realizmu.
Swoich myśli i słów.
Swego życia objętego chorobą
Istnienia.
Wbita w swoje krawędzie
I podszyta pod płaszcz społeczeństwa.

Wyzułam żyły z tęsknoty i usta  z przywiązania
do nietrwałych wartości,
do poprzeplatanych bezsensem dróg,
do ołowianej zasłony nicości,
do świata
i siebie.
 

                                <odświeżone>

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego